Układ zmiennych faz rozrządu Volkswagen

Z roku na rok stosowana technologia do budowy silników się komplikuje. Wszystko po to, aby ograniczyć emisję spalin, zmniejszyć spalanie i poprawić dynamikę silnika nie ingerując za bardzo w jego moc. Zadanie wydaje się proste, jednak w pewnym momencie dojdziemy do punktu, gdzie trzeba postawić zdecydowany krok i wprowadzić coś nowego. Takim rozwiązaniem było wprowadzenie systemu zmiennych faz rozrządu. Zapewne większości kierowców niewiele to mówi poza samym słowem rozrząd w nazwie, ale już tłumaczymy o co dokładnie chodzi.

Działanie układu zmiennych faz rozrządu polega na zmianie czasu otwarcia oraz zamknięcia zaworu w zależności od obciążenia silnika oraz jego obrotów. Stosuje się tą technologię, aby jednocześnie zmniejszyć spalanie i poprawić dynamikę, a tym samym nie podnieść drastycznie kosztów budowy samochodu jak to ma miejsce w przypadku turbosprężarek. Wprowadzenie zmiennych faz rozrządu pozwala “wyprostować” krzywą momentu obrotowego, czyli uzyskujemy wcześniej większą wartość momentu obrotowego, a to zwiększa elastyczność silnika podczas przyspieszania.

Układ jest naprawdę dobrym rozwiązaniem i ma wiele zalet, a najważniejszą z nich jest zmniejszenie zapotrzebowania na paliwo, co ucieszy każdego kierowcę. Jednak skomplikowana w pierwszym kontakcie nazwa jest niczym w porównaniu do skomplikowania budowy całego układu, a co za tym idzie naprawa ciągnie za sobą koszty nieprzyjazne dla portfela właściciela pojazdu. Gdy dojdzie do usterki kierowca nie powinien mieć problemu z dostrzeżeniem problemu. Podczas odpalania usłyszymy tak zwany “Dieslowski klekot”, a samochód będzie spalał znacznie więcej paliwa mimo, że drastycznie straci moc.

Po rozpoznaniu pierwszych objawów należy udać się od razu do mechanika, a ASO może okazać się koniecznością, gdyż skomplikowana budowa układu zmiennych faz rozrządu wymaga sporej wiedzy na temat konkretnego modelu. Na liście obowiązkowych pozycji do sprawdzenia i najczęściej wymienianych części są: elektrozawór (200-500 zł); nastawnik (500-2000 zł); paski, rolki i całe potrzebne oprzyrządowanie (200-500 zł). Za kompleksową naprawę przyjdzie nam zapłacić od 2 000 zł w górę, a im większa złożoność układu tym szybciej rośnie kwota do zapłaty.

Aby zminimalizować sobie koszty należy stosować się do kilku zasad. Przede wszystkim kontrolujmy stan oleju (szczególnie w pojazdach z małą miską olejową), gdyż podczas pobierania oleju przez silnik może go zabraknąć, aby wystarczająco nasmarować podzespoły i dojdzie do usterki. Gdy wybieramy samochód do miasta starajmy się unikać takiego rozwiązania, ponieważ jest one polecane dla osób pokonujących spore dystanse, bo to tam widać efekty działania układu. Gdy już kupimy auto z układem zmiennych faz rozrządu bez zwlekania wymieńmy paski, napinacze i sprawdźmy stan całego rozrządu, aby nie było nieprzyjemnych niespodzianek w przyszłości.